piątek, 20 lipca 2012

Miej mniej


Już kilkakrotnie w moim życiu zastanawiałem się nad tym, jak to jest z zazdrością. Co się dzieje, kiedy  usłyszy się o tym, że ktoś kupił nowy samochód, czy też ktoś kupił nowego laptopa. Ktoś dostał się na studia, a ja nie. A niech  jeszcze się okaże, że to mój kolega, za którym nie przepadam. Ładna gorączka… szał, też chce! (To jest tylko takie streszczenie emocji, z którymi trzeba sobie poradzić w momencie zaistniałej sytuacji). Pewnie spotkaliście się z chociaż małą namiastką takich emocji. Jeśli tak to… No właśnie. Czy czasem nie powinno być inaczej? Czy błogosławieństwo, czy szczęście drugiego człowieka nie powinno być też naszym? Czy w zamian za cały zastrzyk zazdrości nie powinniśmy cieszyć się czyimś szczęściem? Zakładam, że właśnie tak powinno być.

Dowodem jest przekraczająca ludzkie zrozumienie postawa Pawła, kiedy znajduje się w więzieniu. Konkretnie chodzi mi o List do Filipian. Paweł napisał go, kiedy przebywał  w ciemnej, podziemnej, wilgotnej celi. Zakładam, że wierzył mocno, że z niej wyjdzie (bo wyszedł) i myślał o tym co będzie dalej robił (był szalony na punkcie głoszenia ewangeliiJ). Pomijając plany przyszłościowe, wielkim zaskoczeniem jest postawa Pawła, w której pomimo tej niedogodnej sytuacji pisze list pełen radości, pozytywnego nastawienia i cieszy się razem z rodakami w wierze! „Dziękuję Bogu mojemu za każdym razem, ilekroć was wspominam, zawsze w każdej modlitwie mojej za wszystkich was z radością się modląc” (Flp 1,3-4).  Może nie jest to dosłowne przekazanie moich intencji, ale jest pewne, że Paweł chce cieszyć się sytuacją innych osób, kiedy sam nie może w takiej się znaleźć. Jest mało prawdopodobne, żeby zbór w Filippi zakupił nowego, parafialnego laptopa (wielorazowy zwój papierowy), albo nówkę rydwan z dwoma wypasionymi koniami. Ale gdyby tak było, Paweł cieszyłby się z takiej sytuacji wraz z nimi. Zachęcam do refleksji, zaoszczędźmy sobie nerwów. 


Kilion

2 komentarze:

  1. Mysle, ze to bardzo latwa kwestia z punktu widzenia biblijnego lecz trudna z zycia codziennego. Jak się kiedyś zastanawiałem doszedłem do wniosku, ze zazdrosc lubi bardzo chodzic w parze z pozadliwoscia. Najczesciej jak komus czegoś zazdrościmy to zarazem tego pozadamy, Ty podales przykład samochodu. Niektórzy nie zatrzymują się tylko na pozadliwosci ale brna dalej i prowadzi ich to do chciwości. Pozadliwosc jest potępiania od pierwszych ksiąg biblijnych az do nowego testamentu. Lecz co kiedy zazdrosc zamienia się w zlosc badz nienawisc do drugiego człowieka? Duzo wyjaśnia tekst z Mat 5,43-48, mamy milowac bliźniego swego bez względu na wszystko mamy się radowwac z radującymi a plakac z placzacymi a jeśli jeszcze ten kolega za którym nie przepadamy ma sie zle to nawet pozyczac pieniądze powinismy nie spodziewajac się zwrotu.( Lk 6,27-36)
    Sprawa jest bardzo prosta lecz trudniejsza do wykonywania...
    Sorry, ze nie mam wszystkich znaków polskich lecz mam angielski komputer i tylko niektóre wyrazy mogę poprawic na polskie ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama zazdrość to początek pożądliwości(moim zdaniem). Po prostu nie można do niej doprowadzać (trzeba zapobiegać) Jeżeli jej nie zatrzymamy to nas po prostu spustoszy wewnętrznie, a robią to następstwa jakie wymieniłeś. Być może Kain nie zabił by wtedy Abla... Dlatego tak ważnym jest żeby uważać na szczęście innych i z niego umieć korzystać. "Niech Każdy baczy nie tylko na to co jego, ale na to co cudze."( flp.2,4 )Myślę, że zgodnie z tym zaleceniem Pawła można również "baczyć" na cudze szczęście.Dzięki za wpis!

    OdpowiedzUsuń