Już
kilkakrotnie w moim życiu zastanawiałem się nad tym, jak to jest z zazdrością. Co
się dzieje, kiedy usłyszy się o tym, że
ktoś kupił nowy samochód, czy też ktoś kupił nowego laptopa. Ktoś dostał się na
studia, a ja nie. A niech jeszcze się
okaże, że to mój kolega, za którym nie przepadam. Ładna gorączka… szał, też
chce! (To jest tylko takie streszczenie emocji, z którymi trzeba sobie poradzić
w momencie zaistniałej sytuacji). Pewnie spotkaliście się z chociaż małą namiastką
takich emocji. Jeśli tak to… No właśnie. Czy czasem nie powinno być inaczej?
Czy błogosławieństwo, czy szczęście drugiego człowieka nie powinno być też
naszym? Czy w zamian za cały zastrzyk zazdrości nie powinniśmy cieszyć się
czyimś szczęściem? Zakładam, że właśnie tak powinno być.
Dowodem jest
przekraczająca ludzkie zrozumienie postawa Pawła, kiedy znajduje się w
więzieniu. Konkretnie chodzi mi o List do Filipian. Paweł napisał go, kiedy
przebywał w ciemnej, podziemnej,
wilgotnej celi. Zakładam, że wierzył mocno, że z niej wyjdzie (bo wyszedł) i
myślał o tym co będzie dalej robił (był szalony na punkcie głoszenia ewangeliiJ).
Pomijając plany przyszłościowe, wielkim zaskoczeniem jest postawa Pawła, w
której pomimo tej niedogodnej sytuacji pisze list pełen radości, pozytywnego
nastawienia i cieszy się razem z rodakami w wierze! „Dziękuję Bogu mojemu za
każdym razem, ilekroć was wspominam, zawsze w każdej modlitwie mojej za
wszystkich was z radością się modląc” (Flp 1,3-4). Może nie jest to dosłowne przekazanie moich
intencji, ale jest pewne, że Paweł chce cieszyć się sytuacją innych osób, kiedy
sam nie może w takiej się znaleźć. Jest mało prawdopodobne, żeby zbór w Filippi
zakupił nowego, parafialnego laptopa (wielorazowy zwój papierowy), albo nówkę
rydwan z dwoma wypasionymi koniami. Ale gdyby tak było, Paweł cieszyłby się z
takiej sytuacji wraz z nimi. Zachęcam do refleksji, zaoszczędźmy sobie nerwów.
Kilion
Mysle, ze to bardzo latwa kwestia z punktu widzenia biblijnego lecz trudna z zycia codziennego. Jak się kiedyś zastanawiałem doszedłem do wniosku, ze zazdrosc lubi bardzo chodzic w parze z pozadliwoscia. Najczesciej jak komus czegoś zazdrościmy to zarazem tego pozadamy, Ty podales przykład samochodu. Niektórzy nie zatrzymują się tylko na pozadliwosci ale brna dalej i prowadzi ich to do chciwości. Pozadliwosc jest potępiania od pierwszych ksiąg biblijnych az do nowego testamentu. Lecz co kiedy zazdrosc zamienia się w zlosc badz nienawisc do drugiego człowieka? Duzo wyjaśnia tekst z Mat 5,43-48, mamy milowac bliźniego swego bez względu na wszystko mamy się radowwac z radującymi a plakac z placzacymi a jeśli jeszcze ten kolega za którym nie przepadamy ma sie zle to nawet pozyczac pieniądze powinismy nie spodziewajac się zwrotu.( Lk 6,27-36)
OdpowiedzUsuńSprawa jest bardzo prosta lecz trudniejsza do wykonywania...
Sorry, ze nie mam wszystkich znaków polskich lecz mam angielski komputer i tylko niektóre wyrazy mogę poprawic na polskie ;p
Sama zazdrość to początek pożądliwości(moim zdaniem). Po prostu nie można do niej doprowadzać (trzeba zapobiegać) Jeżeli jej nie zatrzymamy to nas po prostu spustoszy wewnętrznie, a robią to następstwa jakie wymieniłeś. Być może Kain nie zabił by wtedy Abla... Dlatego tak ważnym jest żeby uważać na szczęście innych i z niego umieć korzystać. "Niech Każdy baczy nie tylko na to co jego, ale na to co cudze."( flp.2,4 )Myślę, że zgodnie z tym zaleceniem Pawła można również "baczyć" na cudze szczęście.Dzięki za wpis!
OdpowiedzUsuń