Mordoksiążka wydyma błękitne swe lica
Od rana w szwach trzeszczy główna tablica
To lubię, lubię to! powiadają znajomi
bardziej niż Ciebie twych wpisów łakomi
coś robił?, gdzieś była?, i z kim się zadawał?
czyś wolny?, zajęta?, swe zmysły postradał?
wolności wolność, ekshibicjonizmu skraje
wszystko wszystkim znane po najdalsze kraje…
Swe kontakty utrzymać – to główny argument
i naszych relacji upadku dokument
bo jak po Persji Grecja, a po Grecji i Rzym
tak po n-k fejs, a po nim inny weźmie prym
Lecz co też my, biedni, rzec o tem wszystkiem mamy?
Wszyscy konta mają – my nie zakładamy
Jeden tylko poświęcił cenne swoje życie
Gloria Ci Skrzacie, choć sczeźniesz w niebycie
A mnie? jaki los przeznaczon? cóż pozostaje?
Inny ja niż reszta, dobrze mi się zdaje?
Nad biurkiem mym spoczywa tablica korkowa
tam przypnę karteczkę: „mara społecznościowa”
moim zdaniem, to wasze teksty powinni publikować na luteranach... ;)
OdpowiedzUsuńBardzo fajne refleksje. :)
Nasza strategia zakłada podbój luteran. Najpierw jednak x przed nazwiskiem. A potem, kto wie, moze nawet bRITISH pETROL...
OdpowiedzUsuńa potem JM? ;)
OdpowiedzUsuńliterkom nie będzie końca...:)
OdpowiedzUsuńPo co się obnażać na fejsbuku? Przecież od tego są blogi :)
OdpowiedzUsuńGłupi Ci ludzie.
Pozdrawiam
P.M.