Dzisiaj wiele wiadomo, wiele wiemy. Ale droga do Domu jeszcze daleka. Jeszcze jakaś część życia przed każdym z nas. A życie czasem już samą swoją nazwą przeraża. Miało być inaczej, ale wybraliśmy trudną drogę (Ewa i Adam zjedli owoc – ach, to zdrowe odżywianie się…). Wraz z tym wyborem pojawiły się na ziemi wyładowania atmosferyczne.
Jeden piorun trafia w życie osobiste, drugi w zdrowie, a trzeci… aż boję się pomyśleć. Każdy ma w życiu jakieś doświadczenia. Małe, większe, groźne, łagodne. Każdy coś. A nawet jak nie ma, to sam sobie znajdzie. Przecież doświadczeń pełno na każdym rogu.
Wystarczy choćby mała pokusa, a nieposkromiona z czasem przerodzi się w żywioł, którego człowiek sam nie pokona. Wystarczy krótka chwila, żeby popełnić jeden błąd, a potem trzeba się z nim męczyć rok, cztery, a może dwadzieścia. Może to być przykre zdanie, które rani wbrew pozorom czasem najbardziej. Może to być błąd w wychowaniu naszego dziecka, lub też po prostu kwestia charakteru, z którym sobie nie radzimy.
Lecz w tych problemach Bóg zaskakuje. Trzeba Go tylko tak jakby obudzić, może właśnie tak, jak zrobili to uczniowie. Ponieważ czasem wydaje nam się, że Bóg po prostu zasnął, śpi. Lecz On tak naprawdę nigdy nie śpi. Wręcz przeciwnie! Czuwa i czeka by nam pomóc. Ponadto chce nas uciszać podczas codziennej społeczności, podczas pobytu w kościele i w końcu podczas spokojnego, cudownego snu w nocy, kiedy wokół stres, obowiązki i problemy. Żeby tego doświadczyć trzeba być świadomym Bożej obecności. Jeżeli nie jesteś tego świadomy, może dopiero musisz uczynić Go najważniejszym gościem swojej łajby. Jeżeli natomiast jesteś tego pewien, to uwierz mi, jesteś szczęściarzem! (masz jedyne prawdziwe źródło szczęścia na ziemi).
„Pierwszy podmuch wiosny budzi lęk… I ile jeszcze we mnie wiary, ile jeszcze we mnie samym sił na nowe dni, ile szans? Ile we mnie jeszcze wiary, ile sił, by dalej żyć w taki czas?„ Te słowa charakteryzują postać przedstawioną w utworze. Pełną lęku, braku nadziei i sił. Być może to ona właśnie przechodzi pewien problem, doświadczenie czy też uzależnienie, albo jest zmęczona swoim charakterem.
Lecz gdy spojrzymy na to z innej strony to po prostu utwór ten jest reakcją człowieka na cierpienie. Publicznym błaganiem o ulgę, czasem po przez jedno słowo czasem po przez jedno zdjęcie… Tak wydaje się działa dzisiejszy świat. Jedni dodają zdjęcie, drudzy piszą coś, co ich boli na publicznej tablicy. A jeszcze inni piszą piosenki. I często zamiast pomocy są krytykowani. Za miast pomocy otrzymują słowa , które przysłowiowo uginają im kolana.
Wcale nie musi tak być. Przybytek przedstawił wyżej ludzką reakcję na ból i cierpienie w dzisiejszym świecie. Ale wcześniej również scharakteryzował reakcję Boga względem człowieka na prośbę, czy też na strach i sytuacje bez wyjścia. Człowiek nie ma mocy, aby sam sobie pomóc i nie ma mocy by uciszyć burzę, która szaleje w jego życiu. Lecz Bóg ma, w Nim jest to, czego potrzeba.On nie oszczędza nam doświadczeń, ale pozwala je razem z Nim przejść.
Dlatego przybytek zachęca do korzystania z Bożej pomocy. Bo czasem nie jest łatwo, a nawet w najprostszych sytuacjach może pokonać nas lęk, doświadczenie (problem), brak pewności siebie czy też po prostu nasz genetyczny grzech. Ale to właśnie wtedy możemy się starać o pomoc i cudowne posilenie w momencie, kiedy szatan stara się nam wmówić, że jesteśmy beznadziejni i że Bóg zasnął. Właśnie wtedy Bóg czuwa i chce uspokoić to wzburzone morze w naszym sercu.
Dlatego podobni do uczniów, bojaźliwi, grzeszni, zanim przeprawimy się na drugą stronę, dokonujmy mądrych decyzji i prośmy wciąż Boga o nowe siły. Ale w tym wszystkim pamiętajmy, że ten Wielki Mocarz wciąż czuwa. I wierzymy głęboko w to, że On chce pomóc nam przechodzić przez doświadczenia każdego rodzaju. Od najłagodniejszych do najpotężniejszych.
Kilion
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz